Dostawy „na górkę”. Zakaz handlu w niedziele i jego konsekwencje dla logistyki

Od roku handel w niedziele jest mocno ograniczony, a od stycznia tego roku tylko jedna niedziela w miesiącu jest handlowa. Jaki bezpośredni i pośredni wpływ ma ustawa od czasu jej wprowadzenia na funkcjonowanie logistyki?

2019-03-07 11:10:16

Doprowadziło to do likwidacji ok. 20 000 sklepów w skali kraju prowadzonych przez małych i średnich przedsiębiorców – pisze poseł Józef Lassota, który wraz grupą posłów złożył w Sejmie interpelację dotyczącą szkodliwości dalszego ograniczania handlu w niedziele. Jego zdaniem, efektem zakazu są masowe zwolnienia, straty przedsiębiorców i zmniejszone wpływy do budżetu państwa. Skorzystały za to na nim wielkie sieci handlowe, które dzięki promocji handlu sobotniego znacznie podniosły obroty w dni przedniedzielne, choć generalnie wzrost dynamiki sprzedaży w Polsce i tak spadł o 3%. Odbyło się to właśnie kosztem małych sklepów, które z jednej strony odnotowały niewielki wzrost sprzedaży w niedziele, a z drugiej – 30-proc. spadek sprzedaży w tygodniu.

Ustawa „uwiera” wielu

Likwidacji zakazu niedzielnego handlu domagają się zarówno eksperci, handlowcy, logistycy, jak i deweloperzy z rynku nieruchomości komercyjnych. Naprzeciwko nich stoją ramię w ramię „Solidarność” i rząd. Zlecona Biuru Analiz Sejmowych przez rząd Ocena Skutków Regulacji wykazuje niekorzystne efekty zakazu, a dodatkowo informuje o wzroście niezadowolonych z zakazu obywateli (48%) i malejącej liczbie zadowolonych (47%). Dlatego projekt rządu związany z jej zaostrzeniem, potocznie zwany „Lex Żabka”, który przewidywał doprecyzowanie wyjątków od handlu w niedzielę, trafił do szuflady. Zgodnie z propozycją w ten dzień nie będą mogły działać sklepy udające placówki pocztowe czy kawiarenki. Zmiany te (jak i całą ustawę) Marcin Wachowiec, ekspert Forum Obywatelskiego Rozwoju, nazywa pudrowanym bublem prawnym: Kosmetyczne zmiany nie sprawią, że bubel prawny stanie się dobrym prawem. Najlepsza nowelizacja ustawy o zakazie handlu w niedziele obejmować powinna uchylenie tego aktu z systemu prawnego – pisze, powołując się przede wszystkim na ograniczanie wolności gospodarczej.

Zmiana zachowań

Branża logistyczna z rezerwą podchodzi do „niedzielnej przepychanki”, trzymając się raczej liczb i faktów.

Wiele zależy od zachowań samych konsumentów. Już przy ograniczeniu handlu do dwóch niedziel w miesiącu widoczny był postępujący spadek sprzedaży również w niedziele handlowe. Wzrosły za to zakupy piątkowe, sobotnie i poniedziałkowe. Przesunięcie wolumenu dystrybucji wpłynęło na zmianę ilości dostarczanych do poszczególnych sklepów, natomiast zmiany nie wymusiły na nas ingerowania w dotychczasowy cykl dostaw do Centrum Dystrybucyjnego. Zmiany skutkują więc nierównomiernym zapotrzebowaniem na usługi transportowe w ciągu tygodnia mówi Mateusz Staniszewski, dyrektor Centrum Dystrybucyjnego Kaufland w Woli Krzysztoporskiej.

Dzieje się też tak dlatego, że konsumenci zmieniają swoje zwyczaje zakupowe i jadą do marketu nie tylko po codzienne zakupy, ale też po jednorazowe, duże zakupy, które starczą na cały weekend oraz początek tygodnia.

Na zmianę zachowań przynoszących konsekwencje dla branży logistycznej wskazuje także Paulina Nesteruk, kierownik ds. komunikacji zewnętrznej IKEA Retail. Choć firma stara się utrzymać poziom obsługi klienta, to jednak wzrost liczby sobotnich klientów wydłuża kolejki do kas, wypełnia parkingi i jest sporym dodatkowym obciążeniem dla pracowników:  Od strony logistycznej niehandlowe niedziele powodują utrudnienia w odpowiednim przygotowaniu sklepów do sprzedaży na początku tygodnia. Z tego względu w niektórych sklepach niezbędne było wydłużenie czasu pracy logistyki oraz wprowadzenie zmian w organizacji pracy, umożliwiających przyjęcie dostaw na czas.

Potwierdza ona zarazem, że podobnie jak w całej branży także w IKEA nastąpił spadek wzrostu dynamiki sprzedaży w roku 2018.

Przedstawiciele sklepów wielkopowierzchniowych zwracają uwagę także na dwa dodatkowe skutki, o których nie wspominano, wprowadzając zakaz. Pierwszy to ukryta redukcja zatrudnienia, która polega z jednej strony na ograniczaniu możliwości zarobkowych osób dorabiających w weekendy w centrach handlowych i logistyce z nimi związanej. Dorabiający to głównie studenci, o których żadne związki zawodowe się nie upomną. Z drugiej strony, ze strachu przed związkami, by uniknąć zwolnień, firmy odbierają niektórym pracownikom część etatu, dzieląc go np. na dwie osoby. Dzięki temu teoretycznie pracę mają dwie osoby, choć praktycznie jeden etat zlikwidowano. Drugi skutek to ucieczka firm do Internetu, skąd prowadzą handel w świątek, piątek i niedzielę. To również prowadzi do ograniczenia rynku pracy i wyraźnie pokazuje, że zachwalana przez związki i rząd ustawa nie spełnia zakładanych celów i uderza w gospodarkę zamiast ją wspierać. Do tego wspólnym głosem branża logistyczna twierdzi, że kolejne planowane ograniczenia działać będą antyrynkowo i destabilizacyjnie dla dostaw.

Logiczna logistyka

Antoni Zbytniewski, key account manager Fresh Logistics Polska, Grupa Raben, zwraca uwagę na kolejne negatywne aspekty niedzielnego zakazu handlu. Ponieważ zakaz nie wpływa na ilość spożywanej przez nas żywności, w tym żywności świeżej, ponieważ niedziela jest wolna od handlu, ale nie od jedzenia, to jej dostawy muszą być obecnie realizowane przez operatorów w cyklu sześciodniowym, a nie jak dotychczas w siedmiodniowym.

W wypadku sieci handlowych przyjmujących dotychczas dostawy do centrów dystrybucyjnych przez sześć dni w tygodniu – od poniedziałku do soboty – operację dostaw żywności trzeba przesunąć o jeden dzień i realizować od niedzieli do piątku. Świeża żywność nie jest już dostarczana do centrów dystrybucyjnych sieci handlowych w soboty poprzedzające niedziele objęte zakazem handlu, ponieważ nie jest możliwa jej dystrybucja, a co za tym idzie – żywność ta traciłaby jakże cenny termin przydatności do spożycia – mówi Antonii Zbytniewski.

Ma to bardzo określone konsekwencje. Żywność, która ma się znaleźć w sklepie w poniedziałek rano, staje się zwiększonym wolumenem dostarczanym w niedzielę, tzw. górką.

Niedzielne dostawy zapewniają ciągłość dostępności produktów na półkach po wzmożonych zakupach spożywczych w soboty, poprzedzające niedziele objęte zakazem handlu. Operatorzy logistyczni muszą zabezpieczyć zasoby, które będą w stanie obsłużyć ten wolumen – wyjaśnia Antoni Zbytniewski. Z tego powodu do rozładowania górki potrzebnych jest więcej niż w dni powszednie pojazdów, wózków widłowych, pracowników magazynowych i kierowców, choć podobno niedziela miała być przeznaczona „dla rodziny”, w tym rodzin magazynierów i dyspozytorów. Dodatkowo „niedzielne” zasoby jednak nie są ekonomicznie wykorzystywane z dwóch powodów: praca w niedzielę więcej kosztuje, więc koszty ponoszone przez centra dystrybucyjne są wyższe niż w systemie siedmiodniowym. Po drugie, jak wskazuje Antoni Zbytniewski:W dni robocze tabor po dostawach do centrów dystrybucyjnych jest wykorzystywany do realizacji odbiorów od producentów żywności. W ten sposób operatorzy znacznie redukują liczbę kilometrów przejechanych „na pusto”. Ten efekt nie zachodzi w niedziele, kiedy zakłady produkcyjne nie zlecają odbiorów, ponieważ nie prowadzą działalności w dni wolne od pracy. Samochody operatorów po niedzielnych dostawach do centrów dystrybucyjnych sieci handlowych wracają „na pusto”. Wygląda więc na to, że skutki „wojny o handel” zostały przeniesione z handlu na logistykę, ze szkodą dla tej ostatniej.

AUTOR: Marceli Kwaśniewski

ZNAJDŹ NAS: