Wskaźnik PMI: Spadek wielkości produkcji przemysłowej najsilniejszy od czerwca 2009

Według najnowszych wyników badań PMI® osłabienie warunków w polskim sektorze przemysłowym obserwowane od końca 2018 było wciąż widoczne w styczniu.

2019-02-04 14:39:21

Wielkość produkcji spadła w najszybszym tempie od czerwca 2009, tak samo jak eksport, którego spadek wiązano ze słabym popytem w Europie. Zapasy niesprzedanych towarów kumulowały się najszybciej od niemal 20 lat, a poziom zaległości gwałtownie się obniżył. Tymczasem po trzech miesiącach spadku zatrudnienie w sektorze znów zaczęło wzrastać. IHS Markit PMI Polskiego Sektora Przemysłowego to złożony, zbiorczy wskaźnik opracowany w celu zobrazowania kondycji polskiego sektora przemysłowego. Jest on kalkulowany na podstawie pięciu subindeksów – nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów pozycji zakupionych. Każda wartość głównego wskaźnika powyżej 50,0 oznacza ogólną poprawę warunków w sektorze. W styczniu Indeks PMI trzeci miesiąc z rzędu zarejestrował wartość poniżej 50,0, sygnalizując ponowne pogorszenie warunków w polskim przemyśle. Główny wskaźnik wzrósł z grudniowego poziomu 47,6 do 48,2, odzwierciedlając wzrost zatrudnienia oraz wolniejszy spadek nowych zamówień. Mimo poprawy najnowszy odczyt był drugim najniższym wynikiem od pięciu i pół roku. Na początku roku wielkość produkcji przemysłowej spadła trzeci miesiąc z rzędu. Tempo tego spadku było najszybsze od czerwca 2009 roku, po załamaniu na światowych rynkach finansowych.  Mimo to zapasy wyrobów gotowych wzrosły w najszybszym tempie od niemal 20 lat, niosąc ze sobą ryzyko dla wzrostu produkcji  w nadchodzących miesiącach. Choć tempo spadku całkowitej liczby zamówień zwolniło, kryzys na rynkach zagranicznych pogłębił się. Zamówienia eksportowe spadły szósty miesiąc z rzędu. Ponadto tempo spadku było najsilniejsze od czerwca 2009. Pogorszenie warunków uzasadniano przede wszystkim słabszym popytem w Europie. 

Wraz z osłabieniem napływu nowych zleceń producenci zredukowali zaległości szósty miesiąc z rzędu. Tempo spadku nie uległo znacznej zmianie od grudniowego sześcioletniego rekordu, utrzymując się na wysokim poziomie. W styczniu poziom nakładów zamówionych przez polskich producentów ponownie się obniżył. Mimo to zapasy pozycji zakupionych wzrosły czwarty raz z rzędu. Czas dostaw wydłużył się  w najmniejszym stopniu od ponad dwóch lat. Na początku roku tempo inflacji kosztów produkcji, mimo że wciąż silne na tle badań historycznych, było drugim najsłabszym od półtora roku. Ceny polskich produktów natomiast wzrosły najwolniej od lipca 2017. Analizując styczniowe wyniki badań warto zwrócić uwagę na wzrost zatrudnienia w polskich firmach z sektora wytwórczego, który nastąpił po trzech miesiącach cięć.  Mimo to tempo w jakim tworzono nowe miejsca pracy było słabsze niż trend obserwowany na przestrzeni ostatnich pięciu lat.  Zrównoważony wzrost poziomu zatrudnienia częściowo odzwierciedlał dalszą poprawę oczekiwań odnośnie przyszłej produkcji, które w listopadzie były najsłabsze od niemal sześciu lat.

Styczniowy wzrost głównego Wskaźnika PMI nieco przyćmił złe ogólne wyniki dla polskiego sektora przemysłowego. Wielkość produkcji spadła najszybciej od połowy 2009, a tempo spadku nowych zamówień, mimo że przyhamowało od grudnia, było wciąż silne. Ponadto najszybsza od 20 lat kumulacja zapasów wyrobów gotowych oraz znacząca redukcja zaległości produkcyjnych sugerują, że w najbliższym czasie trend wielkości produkcji pozostanie negatywny. Odwrócenie trendu spadkowego na rynku pracy oraz niewielka poprawa oczekiwań odnośnie przyszłej produkcji dają pewne powodu do optymizmu, ale ogólne spowolnienie w sektorze wytwórczym najprawdopodobniej utrzyma się co najmniej w pierwszym kwartale 2019 – mówi Trevor Balchin, dyrektor IHS Markit – firmy opracowującej badanie PMI polskiego sektora produkcyjnego.

W styczniu indeks nastrojów managerów polskiego przemysłu wzrósł z 47,6 do 48,2 punktu, jednak niewielkie to pocieszenie. Wciąż pozostaje poniżej krytycznego poziomu, a jego wskazania nie są optymistyczne. Po sześciu kolejnych spadkach i zejściu do poziomu najniższego od kwietnia 2013 r., wskaźnik PMI dla polskiego przemysłu w styczniu zwiększył swoją wartość z 47,6 do 48,2 punktu. To niewielkie pocieszenie, bowiem trzeci miesiąc z rzędu pozostaje on poniżej poziomu 50 punktów, a więc w obszarze wskazującym na osłabienie koniunktury. W tym kontekście, mimo wzrostu wartości wskaźnika, trudno mówić o poprawie perspektywy. Dodatkowo szczegółowe odczyty sygnalizują narastanie niekorzystnych tendencji. Zdaniem managerów, wielkość produkcji zniżkowała w tempie najwyższym od czerwca 2009 r., a więc od największego nasilenia recesji po globalnym kryzysie finansowym. Podobne zjawisko miało miejsce w przypadku eksportu. Coraz mocniej narastają zapasy niesprzedanych towarów, a jednocześnie maleją zaległości produkcyjne. Bardzo wyraźnie widać, że jedną z kluczowych przyczyn kłopotów polskich firm przemysłowych jest głębokie pogorszenie się koniunktury w Europie, a w szczególności w Niemczech. Według analityków IHS Markit, zamówienia eksportowe maleją szósty miesiąc z rzędu i to w tempie najszybszym od połowy 2009 r. Trudno się dziwić, że obserwując to zjawisko polskie firmy ograniczają produkcję. Jednym z nielicznych pozytywnych sygnałów jest wzrost zatrudnienia, który nastąpił w styczniu po trzech poprzednich słabszych miesiącach. Choć w ostatnim czasie negatywne wskazania PMI kontrastowały z bardzo dobrymi wynikami polskiej gospodarki, nie należy sygnałów tego indeksu lekceważyć, tym bardziej, że są one zbieżne zarówno z analogicznymi wskazaniami płynącymi z wiodących krajów europejskich, jak również z tendencjami obserwowanymi w ich realnych gospodarkach, a także z niekorzystnymi prognozami na przyszłość. Tempo wzrostu niemieckiej gospodarki już mocno wyhamowało i pozostanie na niskim poziomie także w 2019 r. Gospodarka włoska kurczy się już drugi kwartał z rzędu. Niewiele lepiej jest we Francji. Do tego dochodzi przedłużająca się niepewność związana z Brexitem oraz negocjacjami między Stanami Zjednoczonymi a Chinami – komentuje Roman Przasnyski, główny analityk GERDA BROKER.

(Źródło:  IHS Markit, GERDA BROKER)

 

ZNAJDŹ NAS: